Wpatruję się w moją dłoń. Co to jest? Skąd się wzięło? Czy widziałam to wcześniej, ale nie zwróciłam uwagi na tak mały szczegół? Co chwila patrzę to na zmieszańca, to na moje znamię. Przypomina trzy strzały wbite w ziemię. Nie są oczywiście idealnie wyraźne, ale mniej więcej tak to wygląda. Po chwili strach przerodził się w niepokój o Akarę. Zaczynam ją nawoływać, ale wszystko na nic. Nigdzie jej nie widzę. Ciągle jeszcze popatruję na zmiecha, bo boję się zostawić go bez nadzoru. Po chwili słyszę dziwny szmer, dobiegający zza pobliskich krzewów. Podchodzę do nich, i dostrzegam Akarę, skuloną w kłębek i trzymającą kciuk w ustach.
- Tak się o ciebie bałam! Och, Light, co za szczęście, że miałaś te strzały i łuk. - mówi, bliska łez. Zaczynam gładzić ją po włosach, i uspokajam.
- Ja go nie zabiłam. - oświadczam. Widzę jak Akarą znów wstrząsa strach. - Jest tam - mówię, i pokazuję palcem siedzącego zmiecha. Wracam wzrokiem do Akary i staram się ją uspokoić, kiedy widzę, że ta nerwowo mnie odpycha i wytrzeszczając oczy wskazuje coś palcem. Pośpiesznie się odwracam i widzę zmiecha tuż za mną. Stoi na tylnych łapach i rzuca się na mnie. Ma ogromne kły. Zaraz jednak pokazuję mu dłoń, i ten znów zaczyna się kulić.
Akara nie może uwierzyć w to, co zobaczyła. Ja właściwie też nie. Wyciągam ku wilkowi dłoń, a ten powoli zaczyna się do niej zbliżać, obwąchuje ją, a kiedy nie czuje się zagrożony, przysuwa do niej pysk. Czuję jego sierść, nieco drapiącą mnie w rękę, a także na skórze wyczuwam głębokie, ale zagojone blizny. Odwracam głowę ku mojej towarzyszce i chwytam jej dłoń. Nieco ją unoszę, żeby też dotknęła bestii.
- Łagodny jak baranek - śmieję się. - Jak myślisz, co to za znamię? - pytam. Ta chwyta moją rękę i ogląda znamię. Po chwili otwiera oczy szerzej i odskakuje w bok, po czym zaczyna mi się pośpiesznie kłaniać.
- Błagam, nie zabijaj mnie! - prosi błagalnym głosem. Przestaję głaskać zmiecha, podchodzę do Akary i każę jej natychmiast wstawać i się nie wygłupiać.
- Co ty wyprawiasz? - pytam.
- Ale przecież... twoje znamię...
- Co? Co moje znamię? - dopytuję się nerwowo.
- Walkiria... - słyszę w odpowiedzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz