sobota, 3 maja 2014

Rozdział 2, strona 12

  Ochronić las? Przecież nie czuł się tak dobrze od wieków. W jego ostępach nie ma żadnej skazy, nawet tej najmniejszej. Od czasów Przedtem, czyli ziemskiej wojny Bogów i Demonów, las po Odrodzeniu nie doznał żadnej katastrofy. Zwiększono bowiem czujność, a także ochronę lasu. Od czasu, gdy Duch się urodził, las nie miał lepszej opieki. Gorączkowo myślę nad tym, co powiedział Wilk, ponownie przetwarzając każde jego słowo. Dochodzę do wniosku, że trzeba przerwać niezręczną ciszę, odpowiadając na pytanie.
- Cóż, Wasza Miłość. Nie chcę być tu nie miła, ale czy las nie ma odpowiedniej ochrony? - pytam, nieco unosząc brwi i przygryzając wargę. Wilk zdaje się - chwilę namyślać, po czym odpowiada dystyngowanie.
A war of no winners- the contr by m1923- Z całym szacunkiem panno Blushberrie, ale czy zielonowłosy młodzieniec nie jest wystarczającym dowodem na to, że mój las stał się siedzibą rabusiów, uciekinierów i złoczyńców? - pyta spokojnie, niczym dumny paw, unosząc głowę z nadmiernym spokojem słowa. Stoję zmieszana, nie śmiąc przemówić. Wzdycham ze smutkiem i zrezygnowana, kiwam głową zgadzając się w zupełności z tym, co powiedział Duch. - Tak myślałem. Jednak droga Light, to jest najmniejszy z moich kłopotów. - oświadcza nagle, i ze smutnym wzrokiem odwraca głowę wpatrując się czule w las, niczym matka w swe potomstwo. Otwieram szerzej oczy, i z niedowierzaniem spoglądam na Wilka. Mogę mieć już tylko cichą nadzieję, że moje przypuszczenia się nie spełnią. - Wiedz bowiem, - mówi, odwracając ku mnie głowę - że nadchodzi coś znacznie gorszego. Ludzie i Elfy szykują się do wojny. Tak - zginą miliony, a jeszcze więcej zostanie rannych. Ludzie nie mają najmniejszych szans z technologią Elfów, z ich bronią, która jednym tchnieniem może obrócić las w proch i pył, nie mówiąc nawet, jakie szkody wyrządzi Systemowi. Tonard jest ślepym głupcem, zaślepionym idiotą wpatrzonym tylko w swe mocarstwo. - mówi wyraźnie głośniej i donośniej. - Ludzie będą walczyli jak lwy, wiedz bowiem - że nie znają pokory. Przedtem, w porównaniu z tym, co teraz nadejdzie, to zaledwie burza w szklance wody. - oświadcza, groźnie marszcząc brwi w błogiej zadumie.
  Co mam Mu odpowiedzieć? Jestem w totalnym szoku. Wiedziałam, że Ludzie to z natury spokojne stworzenia, ale ich ambicje szybko wzrastają, co może być przyczyną rozpętania wojny. Ludzie i Elfy - dwa największe mocarstwa w Systemie. Jeśli Duch ma rację... nie pozostała nam żadna nadzieja.
- Panie, to straszne... - szepczę w zadumie - Musimy jakoś zapobiec wojnie, to oczywiste. Chyba jednak nie do końca rozumiem, dlaczego las odgrywa tutaj tak ważną rolę - oznajmiam. Wilk wyciąga pazur i ryje coś w ziemi. Zaznacza wielki obszar lasu ( oczywiście zmniejszony na potrzeby planu ), a także wrogie mocarstwa. Po bokach lasu, bazgrze Góry Mgliste. Dalej nic z tego nie rozumiem.
- Spójrz, o, tutaj - mówi, stawiając pazur na mocarstwie Ludzi. - To pewne, że Ludzie zaatakują jako pierwsi, bo pycha nie pozwoli inaczej. Tonard będzie zmuszony poprowadzić swe oddziały przez las, bo przez Góry Mgliste, wyprawa trwałaby dwukrotnie tyle co przez las, a także osłabiłaby wojowników. Będą zmuszeni wyciąć sobie drogę, bo dla tak wielu żołnierzy, pozostawione drzewa mogłyby stanowić zagrożenie. Odrodzenie nie nastąpi po raz drugi, Light. Jeśli zniszczą to, co udało się stworzyć mnie i Walkiriom, zniszczą cały System.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz