Jak to możliwe? Przecież las, to jedyne miejsce w Systemie, gdzie ciągle rosną rośliny. W żadnym z mocarstw nie ma już nawet źdźbła trawy. Cóż - nigdzie, oprócz mojego miasta. Tam, przestępczość ogranicza się do zrywania roślin przesiąkniętych chlorofilem.
Nie wiem jak się tu znalazłam, wiem, że szłam za Akarą, przecież jej ufam. Teraz znajduje się w nieskończonej toni ciał niebieskich. W oddali dostrzegam Słońce, i kilka większych, kolorowych piłek, swobodnie obracającymi się wokół własnej osi. Nagle, ta dziwna siła, która zmuszała mnie do lotu zupełnie zanika, a ja spadam w wielką przepaść, z której nie ma powrotu. Lecę, coraz niżej i niżej, czuję, jak z moich gęstych, kasztanowych włosów zsunęła się gumka, a te rozpływają się na wszystkie strony. Wtem dostrzegam, że zbliżam się na dziwaczną piłkę, całą w lazurowym odcieniu fal wody. Zamykam oczy i rozprostowuję ręce, daje się porwać pięknu chwili. Nie myślę już o tym, że lada moment spalę się wpadając w nieznaną atmosferę, tylko o tym, że jest tu niewyobrażalnie pięknie i przyjemnie. Kiedy jestem około czterdziestu metrów nad powierzchnią wody, na moją twarz zaczynają padać kropelki wody, co wyrywa mnie z błogiego transu. Szybko wyprostowuję ręce nad głową i wpadam do wody niczym strzała wypuszczona z rąk łucznika. Uderzam w taflę wody z głuchym pluskiem.
Otwieram oczy, chcę wynurzyć się na powierzchnię, żeby zaczerpnąć powietrza, ale dostrzegam, że wcale nie jest mi ono potrzebne. Mrużę na chwilę oczy i rozglądam się dookoła. Zauważam rafę koralową, piękną i mieniącą się barwami tęczy, a także ogrom ryb. Nagle jakiś niezrozumiały impuls każe mi się odwrócić. Dostrzegam szybko zbliżającego się mężczyznę, o ciemnych włosach i oczach, muskularnie zbudowanego i bardzo przystojnego. Wtem zamiast swoich nóg dostrzegam rybią płetwę, pokrytą łuskami, całą w lazurowym kolorze. Mężczyzna znajduje się już tylko kilka metrów ode mnie, kiedy zamiast jego dolnych kończyn również zauważam płetwę. Na ułamek sekundy zamykam oczy, kiedy zbliżająca się postać chwyta mnie w mocny uścisk i porywa ze sobą na dno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz