Wiem, co się stanie, ale nie oponuję. Nasze usta są złączone już dosyć długo, a chłopak nareszcie odrywa je na chwilę, żeby wziąć oddech. Korzystając z okazji, ja również postanawiam zaczerpnąć nieco powietrza. Violin wygląda na naprawdę napalonego. Jego oczy lśnią od ekscytacji, zresztą moje również. Przez chwilę dyszymy ciężko patrząc sobie w oczy. Po upływie kilkunastu sekund, w oczach chłopaka dostrzegam ten sam przebłysk, tą samą iskrę jak tą, którą ujrzałam gdy mnie porwał i rzucił na rafę.
Ale teraz nie rzuci mnie o rafę.
Teraz zrobi coś innego.
Wiem co.
Moje podejrzenia są oczywiście słuszne. Zrobiłby to albo on - albo ja. Podpływamy do brzegu, który znajduje się zaledwie dwadzieścia, może dwadzieścia pięć metrów od skał.
Kiedy jesteśmy już na plaży, chłopak wypuszcza mnie z uścisku, po czym delikatnie kładzie na ziemi. Leżę na plecach, w ogóle nie przejmując się brakiem ubrań. To się stanie tu i teraz. Serce dosłownie wyrywa mi się z piersi, gdy chłopak pochyla się nade mną i zmysłowo całuje w usta. Nasze ciała stykają się ze sobą, ocierają o siebie. Czuję na brzuchu delikatne gilgotanie, uśmiecham się do chłopaka, który odwzajemnia mój uśmiech i zaczyna pokrywać szybkimi pocałunkami moją szyję, policzki i obojczyk. Moje ręce obejmują jego plecy, przybliżając je do mojej klatki piersiowej. Chłopak jest ciepły, wręcz niesamowicie rozgrzany. Czuję, że jestem w kompletnej ekstazie.
- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - słyszę jego pytanie. Otwieram oczy i widzę jego piękną twarz; wyraźne kości policzkowe, piękne oczy i mokre włosy. Nie muszę długo zastanawiać się nad odpowiedzią.
- Tak, proszę. Chcę tego bardzo... - mówię, rozmazanym głosem. Violin wraca do serii pocałunków, a po chwili czuję dziwny ucisk; rozszerzenie się samej siebie. Wydaję stłumiony jęk. Jestem pewna, że krwawię.
- Czy mam przestać? - pyta czule. Czy ma przestać? Nie wiem. Odczuwam ból, ale to ten rodzaj bólu, którego nie chcę się pozbyć. Przewracam się na bok, twarzą do chłopaka i zmysłowo całuje go w usta, jednocześnie przeczesując mu włosy. Violin odwzajemnia pocałunek, i czule przysuwa do siebie. Przytulamy się obejmując jednocześnie. Zamykam oczy, a jednocześnie dostęp do mnie czasu. Wiszę w próżni, między rzeczywistością a chwilą, w której chcę pozostać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz